Bernard Madoff skazany na 150 lat więzienia

Gentle Giant

Giant Admin for a Day
Staff member
Bernard Madoff, który stworzył największą piramidę finansową na świecie i oszukał swoich klientów na kwotę 65 mld dolarów został w poniedziałek skazany na maksymalną karę 150 lat pozbawienia wolności.

Przed siedzibą sądu w Nowym Jorku Na na wyrok w sprawie Madoffa oczekiwało w wielkim zniecierpliwieniu kilkaset osób, wśród nich było wiele jego ofiar. Po jego ogłoszeniu na sali sądowej rozległy się brawa i wiwaty.

W uzasadnieniu wyroku sędzia Denny Chin stwierdził, że skala oszustwa, jakiego dopuścił się Madoff jest "oszałamiająca" i odnotował, że ciągnęło się ono przez ponad 20 lat.

Ale zanim ogłoszono wyrok, głos oddano m.in. ofiarom Madoffa, które domagały się dla niego najwyższego wymiaru kary. - Mam nadzieję, że więzienie będzie twoją trumną - powiedział Madoffowi Michael Schwartz, który powierzył mu swoje pieniądze. Inni oszukani także nie szczędzili gorzkich słÃ³w. - Madoff nie okazał skruchy. Popełnił przestępstwo z pełną premedytacją, co więcej planował dalsze oszustwa na kilka dni przed swoim aresztowaniem. Gdyby mógł, nadal okradałby swoich inwestorów - powiedział z kolei Tom FitzMaurice.

Oskarżenie od początku żądało dla Madoffa maksymalnej kary 150 lat pozbawienia wolności dodając, że jakakolwiek niższa kara powinna być przynajmniej ekwiwalentem dożywotniego więzienia. Obrońca Madoffa Ira Sorkin uznał propozycję kary za zbytnią przesadę i wnioskował o karę 12 lat więzienia.

Przed ogłoszeniem wyroku Madoff przeprosił ofiary rozkręconej przez niego piramidy finansowej mówiąc, że będzie musiał "żyć z tym bólem do końca życia". - Przyniosłem wielki wstyd całej mojej rodzinie. Jestem odpowiedzialny za ogrom bólu i cierpienia - powiedział finansista tuż przed ogłoszeniem wyroku.

Madoff już w marcu przyznał się do zarzucanych mu przestępstw i od tego czasu przebywał w więzieniu.

Wyrok oznacza w praktyce dla Madoffa karę dożywocia, gdyż według federalnych przepisów prawa, skazany musi odsiedzieć przynajmniej 85 proc. kary i dobrze się sprawować, aby móc ubiegać się o przedterminowe zwolnienie.

W dzisiejszej "Gazecie Wyborczej" o sprawie Madoffa:

"(...)Madoff, były prezes rady dyrektorów elektronicznej giełdy NASDAQ, właściciel firmy Bernard L. Madoff Investment Securities LLC sam przyznał, że za pomocą składek od nowych członków spłacał starych. Zaufali mu m.in. reżyser Steven Spielberg czy aktor Kevin Bacon. Pod koniec zeszłego roku, gdy oszustwa Madoffa wyszły na jaw, samobójstwo popełnił jeden z jego klientów Rene-Thierry Magon de la Villehuchet, francuski arystokrata, który stracił w ten sposób należące do siebie i swoich klientów 1,4 mld dol. Nawet w Polsce pod koniec zeszłego roku przez chwilę było nerwowo, gdy agencja Bloomberg podała, że wśród ofiar Madoffa jest fundusz Pioneer Alternative Investments. Przedstawiciele obecnego w Polsce TFI Pioneer Pekao uspokajali jednak, że polski oddział z aktywami Madoffa nie miał nic wspólnego (...)

W USA sprawa wywołuje bardzo silne emocje. Dla komentatorów szokujące jest to, że w sprawie Madoffa oskarżony jest jeszcze tylko jego audytor. Zarzutów nie postawiono dwóm synom Madoffa i jego bratu, z którymi prowadził interesy. Nie oskarżono także żony Madoffa, Ruth. Musi ona jednak wyrzec się majątku wartego 80 mln dol. Dostanie "tylko" 2,5 mln dol. w gotówce. Dużo dotkliwiej swoje oszustwa poczuje w portfelu sam Bernard Madoff - sędzia Denny Chin zarządził konfiskatę jego majątku do wysokości 170 mld dol.

Takich pieniędzy Madoff z pewnością nie ma. Z dokumentów FBI wynika, że niedługo przed aresztowaniem finansista mówił swoim pracownikom, że pozostało mu około 200-300 mln dol. Do tego Madoff miał co najmniej kilka luksusowych jachtów i apartamentów.

Bernard Madoff nie jest jedynym finansistą, który na masową skalę defraudował pieniądze w USA. Od pół roku toczy się śledztwo przeciwko milionerowi z Teksasu Allenowi Stanfordowi. Tydzień temu prokuratura w Waszyngtonie postawiła mu zarzuty zdefraudowania 8 mld dol., prania pieniędzy i utrudniania śledztwa. Stanford przez lata przyciągnął nawet 50 tys. klientów w 140 krajach, którzy zainwestowali około 50 mld dol.

Piramidy tworzono też na mniejsza skalę. Prokuratorzy z Filadelfii oskarżają o defraudację 80 mln dol. Josepha Fortego, który obiecywał swoim klientom krociowe zyski na giełdzie. Problem w tym, że jego fundusz notorycznie tracił pieniądze. Wyrok w sprawie Fortego ma zapaść na początku października.

Z kolei 82-letni Richard Piccoli oszukiwał głÃ³wnie osoby starsze i religijne (reklamował swe usługi w gazetkach religijnych). Szacuje się, że jego piramida pogrążyła około 800 osób, które straciły nawet 25 mln dol. Część z defraudowanych pieniędzy Piccoli przelał swoim dzieciom (...)"

proszę czekać
Źródło: Gazeta Wyborcza

http://gospodarka.gazeta.pl/gospoda...nard_Madoff_skazany_na_150_lat_wiezienia.html
 
Top